Runmageddon 2019

W sobotę 31 sierpnia po raz drugi wystartowałem w runmageddonie, tym razem w ciągu dnia (nocnego nie było a szkoda) i udało się dobiec do mety. Czas, no tam nie do końca o czas chodzi ale był troche lepszy niż rok temu. Sam bieg nie zdobył mojego uznania. Jednak klimatu nocnego biegu nie da się tak łatwo pobić. Do tego w sobotę był tropik, trasa była mocno pokręcona. Było dużo podbiegów i zbiegów miejscami stromych a kilka bardzo fajnych przeszkód sprzed roku tym razem było nieobecnych. Najważniejszy brak to tyrolka, drugi wielki brak to zjazd po linie do wody, znacznie mniej było też wody na samej trasie. Czyli żadnego przejścia brzegiem jeziorka, czy rzeczką co przy sobotnich upałach bardzo by się przydało. Dodatkowo jedna z nielicznych wodnych przeszkód czyli zjazd po macie do wody podczas mojego biegu nie działał. Zepsuła się pompa i po 15-20 min oczekiwania na naprawę kazali nam biec dalej omijając przeszkodę. Z pozytywów to ukończyłem i trasa była dość urozmaicona a kilka przeszkód było dość pomysłowych. Widać że się rozwijają, serie od 7:40 w sobotę do 14 co 15 min w serii rekrut do tego w niedzielę od 7:40 do 10:30 w classic, poza tym seria 12h, kids, junior. No mają rozmach.

Jak można zauważyć po wpisie nocny podobał mi się znacznie bardziej i jeżeli kiedykolwiek pobiegnę następny raz to raczej będzie to nocny. Poza tym trzeba się zastanowić nad innym ubiorem bo jednak koszula i spodenki techniczne pod zwykły t-shirt i spodenki to daje lekką ochronę. Może jeszcze słowo o butach, moje adasie Kanadie 7 TR po raz kolejny zdały w pełni egzamin, jak na podbiegach inni się ślizgali to ja nie miałem najmniejszych problemów. Jedyny problem to z ich domyciem po biegu :). No i ręce, nadal mam za słabe na przeszkody wymagające podciągania się, szczególnie że najwięcej jest ich zawsze na końcu. Z plusów to jeszcze żadnych kontuzji, jedynie lekkie otarcia czy sińce no i ręce przez jakiś czas bolały i większość korpusu. Miało być jeszcze zdjęcie z mety ale niestety nadal na stronie nie ma więc jak się pojawi to dołożę. Teraz trzeba się przygotować na półmaraton w Gliwicach :).

Reklamy

Bieganie w styczniu

Po kilku miesiącach posuchy w styczniu coś się ruszyło:

W styczniu 6 razy byłem pobiegać i przebiegłem ponad 40 km, do tego dwukrotnie byłem na nartach więc styczeń to był całkiem aktywny miesiąc. Co jest pewnym pozytywem staram się aby biegi były coraz dłuższe. Według długości 3 biegi miały 6 km 2 biegi miały 7 km i jeden, ten ostatni 8 km. Poza tym kilka razy i to jest zdecydowanie za rzadko, przerobiłem ćwiczenia jako zaprawę narciarską. No więc w ciągu najbliższych dwóch miesięcy plan jest aby podczas pojedynczego biegu przekroczyć odległość 10 km. Nie będzie to jakiś wielki wyczyn bo odległości 10 km czy nawet 11km już biegałem ale trzeba do tego wrócić. W lutym wybieram się na narty więc ruchu będzie trochę ale to tylko tydzień. Plany na ten rok dotyczą biegania z jakimś pomysłem a nie tylko bieganie dla biegania. Żeby nie było, ja nadal biegam bo sprawia mi to frajdę ale niech za tym będzie jakiś plan.

Miband po 10 miesiącach

Kolejny wpis o mibandzie,  po 10 miesiącach używania mam na liczniku ponad 2 400km co daje średnią ~240km miesięcznie i około 8 km dziennie. Na 306 dni normę 6k kroków wypełniłem 296 razy czyli całkiem nieźle. Moje założenie jest takie że lepiej mieć minimum niższe a wtedy większa częstotliwość wypełniania minimum dodatkowo motywuje. Z dodatkowych uwag chyba opaska zaczyna się wyrabiać bo jeżeli zahaczę o coś zapięciem ma tendencję do otwierania się.

Screenshot_2017-10-16-14-40-52-127_com.xiaomi.hm.health

Miband 2

Był wpis z wrażeniami na gorąco, teraz będzie wpis po 6 miesiącach użytkowania. Na początek może trochę statystyk. Opaskę dostałem i założyłem po raz pierwszy 13 grudnia 2016, więc z grudnia była nieco ponad połowa miesiąca ze średnią 8 318 kroków dziennie. Statystyki za kolejne miesiące są na zrzutach poniżej i najwięcej ruchu było w marcu, ponad 360 tys. kroków (11,8 k kroków dziennie) i ponad 270 km. Za cały okres używania średnia wynosi 10,2 tys. kroków (~7,6 km) i w tym czasie zrobiłem ponad 1,6 tys. km. Robi wrażenie :). Są jeszcze statystyki dotyczące snu ale tych jest mniej i tutaj poza tym że średnio śpię ok. 7h niewiele jest do powiedzenia.

 

No to teraz może kilka uwag na temat samego urządzenia, będzie w punktach:

  • Bateria w moim przypadku starcza na ponad 3 tygodnie i z tego jestem zadowolony
  • Wyświetlacz jest niezły ale na zewnątrz przy mocnym słońcu widoczność jest słaba
  • Będąc w głośnym miejscu lub mając wyciszony telefon przy włączonym BT wielokrotnie miałem powiadomienie o połączeniu, wibracje na opasce są bardzo dobrze odczuwalne.
  • Budzenie przez wibrację na mnie działa bardzo dobrze,
  • Przez pierwszy miesiąc czy dwa noszenie opaski 24/7 powodowało niewielki dyskomfort, teraz już się przyzwyczaiłem.
  • Noszenie mibanda motywuje żeby się ruszać, normę kroków (6 tys. kroków) w ciągu 208 dni udało się osiągnąć 200 razy, dzisiaj był 78 dzień z serii.
  • Powiadomienia po każdej 1h bezruchu to dobro, wtedy wiesz że należy się ruszyć.
  • Puls mierzy dobrze ale tylko przy normalnym tętnie, podczas biegania przy większym wysiłku pomiar nie udał się ani razu.

Podczas pisania tego wpisu wyszła aktualizacja apki i teraz wygląda ładniej, jest też cały dział określony jako aktywności czyli można ją włączyć podczas np. biegania. Nie testowałem tej funkcji ponieważ wtedy trzeba mieć telefon ze sobą a na bieganie nigdy go nie biorę. Poniżej są nowe ekrany, pierwszy to zbiorczy pokazujący od góry kroki, dane na temat snu (punktacja i porady typu idz wcześniej spać, za krótko spisz), waga i jak długa jest aktualna seria (78 dni)> Następne ekrany to poszczególne sekcje, kroków (niebieskie) , snu (te punkty i porady co do jakości snu to nowość w tej wersji) i zielona sekcja dotycząca wagi (odniesienie do ludzi o takim samym wzroście to także nowa funkcjonalność). Ostatni ekran przedstawia wspomniane już aktywności.

Opaska zdaje egzamin, motywuje do ruchu i całkiem nieźle informuje o ilości tego ruchu. Oczywiście wymaga systematyczności i konsekwencji. To nie jest zegarek sportowy, nie do tego służy i zupełnie się do tego się nie nadaje. Jeżeli biegasz czy oddajesz się innej aktywności fizycznej potrzebujesz innego sprzętu. Więc fajny gadżet o ściśle określonym zastosowaniu. Przy swojej cenie i długim działaniu na baterii w tym co robi jest naprawdę dobry. Jeżeli ktoś używa i się chce podzielić swoimi spostrzeżeniami, albo ma pytania co do urządzenia to zapraszam do komentarzy.

Liga Mistrzów

Dzisiaj będzie temat którego dawno nie poruszałem czyli piłka nożna w postaci niedawno zakończonych ćwierćfinałów Ligi Mistrzów. Zacznę jednak od 1/8 finału czyli meczy PSG z Barceloną. Mecz pierwszy czyli bezdyskusyjna przegrana Barcelony i strata 4 bramek. Przed meczem rewanżowym Barcelonie mógł pomóc cud. No i wynik rewanżu czyli 6:1 na cud wygląda. Tylko cudem nie był, PSG grało słabo mieli sytuacje ale długo nie potrafili zamienić ich na gole. Barcelona grała bardzo dobrze ale i sędzia swoje dołożył. Czyli wszystkie okoliczności sprzyjały Barcelonie. Dwa karne w prezencie, brak stanowczej reakcji na kolejne teatralne próby wymuszania wolnych i to wszystko okoliczności pomagające jednej drużynie, dużo tego. Następny mecz w którym było kilka niespodzianek to mecz Real-Bayern. Pierwsze spotkanie wygrana Realu 2:1 i ten mecz był całkiem wyrównany, pomimo czerwonej kartki dla piłkarza Bayernu w 60 min, nie ma o czym mówić. Ciekawszy był drugi mecz, tutaj jednak kilka pomyłek sędziego było. Czerwona kartka dla Vidala zupełnie nietrafiona, tam nawet faulu nie było, bramki ze spalonych i brak reakcji na faule Casemiro gdzie czerwona jak się bardziej należała. Żeby nie było tak jednostronnie Bayern był w tym meczu po prostu słaby jak na swoje możliwości. Wychodzi że bez Lewandowskiego tam nie za bardzo miał kto strzelić bramkę, w ciągu dwóch meczy strzelić z gry jedną bramkę, (jedna z karnego i jedna samobójcza). Mam wrażenie że po tych dwóch meczach Juventus na tym zyskał, bo w meczu rewanżowym z Barceloną sędziowanie było już normalne i Barcelona żadnych większych prezentów nie dostała. No i już wkrótce mamy półfinały i układ par jest wg. mnie fair. Więc mamy 2 drużyny hiszpańskie w jednym półfinale, nawet nie tylko hiszpańskie a z Madrytu no i w drugim półfinale mamy resztę Europy czyli Włochy i Francję. Drużyny angielskie czyli przedstawiciele najdroższej ligi europy są już nieobecni w LM. Więc podczas majówki można spokojnie popatrzeć na pierwsze mecze półfinałowe, jakie typujecie wyniki?

 

 

 

Bieganie

Długo nic nie było i wypadałoby w końcu coś napisać. Będzie zbiorczo, niestety do częstszego pisania brakuje motywacji.

W kwietniu były trzy bardzo podobne do siebie biegi, wszystkie po 7 km tempo powyżej 5:30/km i czasy około 39 min.Pierwszy z trochę wyższym tętnem (nadal za wysokie jak na bieganie bo średnie 173) następne dwa już z niższym średnim tętnem bo w okolicach 164.

W maju było lepiej bo przebiegłem 50 km w 6 biegach, i jak matematyka podpowiada były to dłuższe biegi. Pierwsze dwa po 7km następne dwa po 8km, potem po po 9km i 10km i na koniec maja jeszcze jeden 8 km. Czyli to był dobry miesiąc.

No i czerwiec, pierwszy bieg w czerwcu będzie trochę szerzej opisany bo wybrałem się na Cieszyński parkrun. Czyli mierzone 5 km co tydzień na tej samej trasie w sobotę o 9:00. Zapis z GPSa na stronie garmina no i całkiem nieźle mi poszło, czas 27:25 tempo 5:30/km ostatni też nie byłem. Bieg nie jest jakiś trudny, prowadzi po polskiej i czeskiej stronie Olzy przebiega się nad granicą po  mostku. Mostek jest lekko pod górę co podnosi poziom trudności. Zresztą właśnie tam dowiedziałem się że w Katowicach od tego maja też działa parkrun. Kolejne biegi w czerwcu były już krótkie, 2 biegi po 7 km raz 6km i jeszcze jedna  5 czyli razem 30 km podczas 5 biegów.Poniżej wykres za ostatnie kilka miesięcy, do kompletu powiem że w styczniu było 16km co w pierwszym półroczu daje przebiegnięte 194km. Na wykres załapał się też pierwszy bieg z 4 lipca (7km ze średnim tempem 5:46/km). Nie biegało mi się zbyt dobrze chociaż pogoda była idealna. Tempo słabe, męczyłem się mocno i tylko 7 km. Jak widać po ostatnich miesiącach biegam dość nierówno,  czasami więcej czasami mniej. Zależnie od tego ile mam innych zajęć i jak bardzo mi się chce. Bo to głównie od motywacji zależy czy pójdziesz biegać czy nie. Tak jak z pisaniem tutaj 🙂 biegi