Londyn

Niedawno wybrałem się na krótką wycieczkę do stolicy Zjednoczonego Królestwa. Jak się okazuje lot to stosunkowo najmniejszy i problem i koszt. Do Londynu z Polski połączeń jest naprawdę dużo a ceny są niskie. Droższe jest wszystko na miejscu od noclegu i wyżywienia przez wszystkie inne opłaty. Plusem jest za to brak opłat za wstęp do tych najważniejszych muzeów jak British Museum czy National Gallery. No i wizytę w tych dwóch muzeach zdecydowanie polecam. Niestety obydwa są tak ogromne że nie sposób ich w całości zobaczyć w jeden dzień. Można je przejść ale po kilku godzinach poziom skupienia i percepcji zdecydowanie spada i mózg przestaje przyjmować nowe informacje. No ale może po kolei.

Pierwszy dzień to był przylot, wydostanie się z lotniska oraz zameldowanie się w wynajętym apartamencie. Potem czas na posiłek i chwila na wizytę koło parlamentu Big Bena. Niestety wieża w remoncie ale i tak było warto. Album z pierwszego dnia.

Drugi dzień w znakomitej większości poświęciłem na zwiedzania British Museum i to jest coś co po prostu trzeba zobaczyć. Od sarkofagów egipskich, przez kamień z Rosetty, rzeźby z Partenonu (i tłumaczenie dlaczego są tam a nie w Atenach), kodeks Hamurabbiego, reliefy Asyryjskie i wiele, wiele więcej. Warto zastanowić się przed wizytą co chcemy zobaczyć, bo na wszystko po prostu braknie czasu i sił. Album ze zdjęciami z dnia drugiego.

Trzeci dzień, jako że niedziela był nastawiony bardziej na kościoły, najpierw Opactwo  Westminsterskie. Wstęp normalnie jest płatny ale można też wejść na mszę. No i to jest bardzo ciekawe doświadczenie. Potem przez St. James Park przejście przed Pałac Buckingham, Tower of London i Katedra św. Pawła. Tutaj trafiłem na koncert organowy. Nie byłem pod wrażeniem, zresztą nie tylko ja bo kilka osób na widowni zostało zmorzonych snem. Chociaż sama katedra jest imponująca. Album z dnia trzeciego.

No i dzień czwarty czyli National Gallery, podobnie jak w British Museum imponujące zbiory i absolutnie niemożliwe jest ich sensowne zobaczenie w ciągu jednego dnia. Więc albo wybierasz i oglądasz wybiórczo albo przechodzisz przez sale lekkim truchtem, zatrzymując się przy tych ciekawszych, ale znowu tam ich jest pełno. Matisse, Monet, van Gogh, Picasso, Caravaggio, van Dyck, Rembrandt, Rubens, Boticelli…  Album z dnia czwartego.

Jest w telegraficznym skrócie ale stwierdziłem że lepiej napisać skrótowo niż odkładać to na wieczne nigdy. Poza tym to już było 2 miesiące temu więc trochę z pamięci uleciało. Tak długo to trwało no bo MŚ mocno skurczyły dostępny czas wolny 🙂