Styczeń

No to może krótki przegląd miesiąca. Jak na razie z szumnych zapowiedzi żeby biegać więcej niewiele wyszło. W styczniu przebiegłem okrągłe 0 km. Jak nie na tym froncie to na innym jest lepiej. Sporo przeczytałem, w pierwszych dniach lutego skończyłem 5 książkę, nie jest to jakieś imponujące tempo ale jest nieźle. Z kolejną jest trochę gorzej bo ostatnie dni mam z pewnych powodów dość intensywne a zaczęta „Inżynierowie. Tajna armia Hitlera” Blaina Taylora jakoś mi nie podeszła. Opisy zdjęć na pół akapitu, niezbyt spójne i ogólnie ciężko wchodziło. No więc mam powrót do klasyki czyli „Opowieści o pilocie Pirxie” Lema. Tak już to kiedyś czytałem ale to było bardzo dawno temu. Strona Książki – 2019 jest aktualizowana więc tam można mnie stalkować, pozwalam.

Z filmami nadal na liczniku zero a seriale to głównie kontynuacje. Ostatnia 5 seria Luthera rozpoczęta ale pierwszy odcinek nie przekonuje, podobnie napoczęte Casa del Papel i tutaj jestem zainteresowany.  Serial jest inny niż te amerykańskie czy nawet angielskie. A z amerykańskich to czeka 2 sezon Punisher i trochę końcówek. O filmach to nawet nie wspominam :). Wkrótce urlop zimowy więc może coś się ruszy, na pewno będzie trochę nart 🙂

Reklamy

Blade Runner 2049

No więc wybrałem się do kina na nowego Łowcę androidów i jestem trochę zawiedziony. Postaram się aby było bez spojlerów ale obiecać nie mogę. Po pierwsze wizualnie film wgniata w fotel, jest po prostu ładny. Aktorzy i aktorki, scenografia, efekty, to wszystko w jakiś sposób zaspokaja wrażenia wizualne. Gosling ładny, Ana de Armas także, scenografie imponujące mimo że czasami wyglądają nieco teatralnie. W wielu przypadkach mamy wielkie przestrzenie i pusto w nich. Biuro policji i poza jedną sceną są pojedyncze osoby, wielka korporacja i znowu pojedyncze osoby. Druga uwaga dotyczy Jareda Leto, to jego kolejna rola która jest bardziej dziwna niż przekonywująca. W Suicide Squad jego Joker był dziwny, niezrozumiały szalony ale nie widać było tego geniuszu. Tutaj znowu mamy szalonego szefa firmy ale nic więcej. Jak taka osoba była w stanie tak wiele osiągnąć w takiej korporacji?. Kolejne zastrzeżenie dotyczy łopatologii. Jeżeli jakaś informacja jest ważna to zostanie przekazana tak bardzo wprost jak tylko się da. Trochę ten brak wiary w inteligencję i domyślność widza mnie drażni. Filmy SF zakładały że widz jednak potrafi się pewnych rzeczy domyślić pozostawiały pewne pole do interpretacji, tutaj tego brakuje. Okazuje się że film ma kategorię R czyli wysoką ale chyba zużyta została na pokazanie w kilku scenach cycków. Ogólnie film jest  średni, ocena 8,5 na imdb czy 8,0 na filmwebie wydają mi się przesadzone. Film umiarkowanie polecam, jest ładny wizualnie, udźwiękowienie także robi duże wrażenie i chociażby dla tego warto zobaczyć go w kinie. Niestety problemem są luki w scenariuszy czy zbytnia łopatologia.

Przy okazji jeszcze kilka słów na temat kina w którym film widziałem czyli katowickiego Kosmosu. Jest to kino nie należące do sieci multipleksów więc ma kilka niezaprzeczalnych plusów: po pierwsze nie ma reklam, film trwa tyle ile ma trwać co przy 164 minutach samego filmu robi różnicę. Dodatkowe nawet 10 czy 20 minut reklam przedłużałoby i tak bardzo długi już seans. Po drugie cena, tanie poniedziałki czyli cena 12 zł nikt nie zajadał się popcornem czyli same plusy.

Logan

Trochę niespodziewanie zobaczyłem w kinie Logana, kumpel się wybierał (pozdrawiam 🙂 więc uznałem że warto dołączyć. Postaram się bez spojlerów opisać moje bardziej wrażenia niż sam film.

Więc chyba najważniejsze moje spostrzeżenie, to jest film inny niż pozostałe dziejące się w tym uniwersum. Supermoce są ale to nie jest kolejny film o ratowaniu Świata przed tym złym. Owszem źli są ale ich cel jest inny bardziej jednostkowy tym razem. Film jest brutalny i chyba o to mam do niego największe zastrzeżenia, czasami jest brutalności za dużo. Już jedna z pierwszych scen kończy się jatką, później to się powtarza. Kolejna uwaga to, mimo że film trochę odbiega od tego do czego nas przyzwyczaiły filmy o superbohaterach to jednak nadal to amerykański blockbuster i niektórych zasad złamać nie może. Większość zachwyca się rolą Jackmana i też uważam ją za niezłą, ale ja jestem pod większym wrażeniem Patricka Stewarta i Stephena Marchanta. Film jest niezły,  naprawdę niezły ale jednak jak widać po ilości moich uwag do niego uważam że czegoś mu brakuje. Nie zapada jakoś szczególnie w pamięć, humoru nawet takiego ciemniejszego też niewiele. Na koniec jeszcze jedno, utwór Hurt bardzo tutaj pasuje. Jednak dla mnie Times they are a changing z Watchmen pozostaje wzorem.

 

Łotr 1

Niedawno byłem w kinie na tym nowym odcinku sagi Star Wars więc podzielę się kilkoma uwagami, postaram się aby było bez spojlerów.

Nie jestem wielkim fanem wojen gwiezdnych i jak filmy widziałem, to książek czy komiksów już nie zgłębiałem. Na początek informacja że akcja filmu ma miejsce przed wydarzeniami z oryginalnego Star Wars z 1977 r. i aby obejrzeć film nie ma potrzeby oglądać jakiegokolwiek innego filmu, to jest historia poboczna. Film jest mroczniejszy od poprzednich filmów uniwersum i mniej czarno-biały, docelowy widz to już nie jest każdy od 7 latka wzwyż. Postacie nie są tak jednowymiarowe i to zarówno po stronie imperium jak i po stronie rebelii. Bardzo ciekawa rola dyrektora Krennica, daleka od kryształowej postać rebelianta Cassiana, i wprost genialne komentarze androida K-2SO. Czyli mamy całkiem ciekawe postacie, jest scenariusz, dialogi też całkiem dobrze napisane. Film miejscami zbliża się do filmu wojennego, szczególnie w drugiej części przypomina mi serial pacific. Jest dobrze, nie uniknięto odrobiny patosu ale jak na amerykański hit jest go niewiele. Sporo humoru i to takiego trochę ciemniejszego wprowadza android, jego komentarze do rozkazów są rozbrajające. Wg. mnie jeden z lepszych filmów uniwersum, można spokojnie polecić nawet jeżeli nie jesteś fanem wojen gwiezdnych.