Rok 2019

Pierwszy wpis był o bieganiu kolejny będzie o pozostałych tematach i może lekka weryfikacja tego co zamierzałem na 2019, co się udało a co nie. W planach było więcej biegania i jak widać po poprzednim wpisie to zamierzenie zostało spełnione. Drugim pomysłem na poprzedni rok było więcej czytać. Do tego zabrałem się z rozmachem bo w planach były 52 książki w ciągu roku. Stworzyłem stronę książki 2019 i traktując to jako dziennik połączony z brudnopisem wpisywałem tam przeczytane książki z krótkim opisem. Czyli o czym książka, czy polecam, ebook/papier no i data skończenia. Na koniec planowanych 52 książek w nie udało się przeczytać ale 25 jednak tak. W tym kilka (jak np. tomy Meekhanu) było naprawdę długich. Tak więc plan minimum zaliczony ale pole do poprawy jest. Zamierzenie na następny rok to przeczytać nie mniej a najlepiej więcej i jednak zbliżyć się do tych 52 książek. Strona z zapisem postępów na 2020 już jest.

Następnym pomysłem było zmniejszyć kupkę wstydu jeżeli chodzi o zaległości filmowe. No i tutaj poległem na całego. Nie zobaczyłem nawet jednego normalnego filmu. Jeden krótkometrażowy Szczurołap, którego przy okazji polecam, to nie jest nawet tragicznie. No więc jak się można domyślić w planach na 2020 jest więcej kina. Żeby nie było aż tak tragicznie w serialach jakiś  ruch jest. Nie będę opisywać tutaj tylko odeślę na mój profil filmwebowy. Najbardziej wyczekiwany był oczywiście Wiedźmin od netflixa. Nie było źle ale u nich też jest pole do poprawy. Nie rozumiem po co wprowadzono wątek Yennefer w Aretuzie. Po co to? No i co z tymi dialogami, Sapek naprawdę napisał je dobrze a w serialu ich praktycznie nie ma.

No a jak z wpisami na blogasku? Średnia to 1 wpis/miesiąc czyli pole do poprawy jest. Najwięcej jest wpisów, jakżeby inaczej, o bieganiu. Zdarzają się tez wpisy o wycieczkach ale brakuje innych tematów.

Z innych tematów w listopadzie doszło PS4 i ostatnio podszkalam się z GT 🙂 będzie też wiedźmin grany.

 

 

Rok 2019 – bieganie

To może krótkie podsumowanie roku, będzie w częściach bo poruszane będą różne tematy.

Dzisiaj bieganie. Tutaj było dobrze, powiedziałbym nawet że bardzo dobrze. Po tragicznie słabym początku (stycznia na obrazku poniżej nie ma bo i biegania w styczniu nie było), po lutym na liczniku było 5 km, później było już tylko lepiej. Głównym powodem poprawy były regularne treningi z trenerem na okolicznym stadionie lekkoatletycznym, które jak widać na załączonym powyżej obrazku zaczęły się w marcu. O tym co się wtedy wydarzyło już pisałem, ale nadal warto napisać że pozytywny bodziec zewnętrzny swoje daje. Potem kolejne 3 miesiące nie było źle ale i jakoś super też nie było. No i potem nastał lipiec czyli miesiąc z pierwszym półmaratonem. Pierwszy raz w miesiącu przekroczyłem 100km, tutaj to było 120. Dla porównania napiszę że w całym 2015 przebiegłem 148km. To robi różnice. Potem był sierpień i trochę odpoczynku po biegu a trochę lenistwo łamane przez odpoczynek. Wrzesień był całkiem intensywny ale nie biegowo a podczas urlopu próby biegania nie były szczególnie udane. Październik to miesiąc z drugim półmaratonem i znowu prawie 120km (119,9 jak podaje garmin). Listopad to była lekka tragedia ale ona ma swoje uzasadnienie. Głównie w problemach zdrowotnych, większość miesiąca byłem albo chory albo zaraz po chorobie i słaby albo prawie gdzieś jechałem czy były inne zajęcia.  Grudzień to już ciut lepiej mimo tego że miesiąc był intensywny, jak to bywa z reguły w grudniu. No i na koniec roku na liczniku pokazało 560km, mimo że nie na wszystkie treningi zabrałem zegarek, czy zabrałem zegarek z naładowaną baterią. To jest zdecydowanie największy kilometraż jaki przebiegłem w ciągu roku, w 2018 to było 350km a w poprzednich jeszcze mniej. Czyli podsumowując dwa przebiegnięte półmaratony, jeden runmageddon i ochota na więcej w następnym roku. Więcej oznacza kontynuację biegania na tym lub ciut lepszym poziomie a nie że w tym roku to już koniecznie 3 maratony. Na teraz maratonu nie planuję, myślę nad nim ale nie mam  żadnej presji żeby przebiec go w tym roku. Tutaj jedynym zamierzeniem jest połówka w czasie poniżej 2h na ten rok. Nad kolejnym runmageddonem też się zastanawiam i jeżeli będzie to nocny. Ten w Knurowie nie podobał mi się wcale. Z wielu powodów, które poruszyłem w tym wpisie.

 

Mediolan 2019

Tym razem będzie o wycieczce do Mediolanu, który udało się zorganizować pod koniec listopada 2019 (22-24 XI). Dlaczego tam? Poza odpowiedzią „A dlaczego by nie?” jest kilka nawet sensownych argumentów. Po pierwsze to dlatego że można, do Bergamo jest sporo lotów w dobrych cenach. Po drugie, głównym celem był mecz AC Milan – FC Napoli, w których to drużynach mamy kilka znajomych twarzy, jest Piątek, jest Zieliński, jest Milik. Nie jestem wielkim fanem prawie tych drużyn ale nie odmówię jak ktoś zaproponuje mi zobaczyć mecz na żywo takich drużyn. Przy okazji jako cel poboczny była wystawa z Muzeum Gugenheima w Nowym Yorku. To kolekcja Thannhausera „Od Van Goga do Picassa” a to są nazwiska które nawet mi coś mówią (wystawa trwa do 1 marca 2020 więc jeszcze można się załapać) . No i wreszcie to jest Mediolan, Włochy, dla mnie to zawsze dobry kierunek wycieczki.

Wyjazd był 3 dniowy w układzie piątek-niedziela, pogoda niestety była z tych średnich bo przez cały weekend mniej lub bardziej padał deszcz. Pierwszy dzień był na dojazd i aklimatyzację, czyli między innymi Pizzę 🙂

Tutaj pozwolę sobie na krótkie marudzenie bo dla mnie to jednak dziwne że znakomita większość lokali w godzinach 15-19 jest zamknięta. Naprawdę nie było łatwo znaleźć coś otwarte po 15, taka była godzina przylotu, a po podróży jednak coś by człowiek zjadł.

Drugi dzień pobytu to główne cele wycieczki, czyli najpierw Palazzo Reale a w nim kolekcja Thukhausera. Kolejka jak na taką wystawę niedługa a sama kolekcja po prostu imponująca. Były prace takich sław jak Paul Cezanne, Pierre-Auguste Renoir, Edgar Degas, Paul Gauguin, Edouard Manet, Claude Monet, Vincent Van Gogh i jako wisienka 13 prac Pablo Picasso. Na zachętę może Homar i kot Picassa:

Potem szybkie przejście po Castello Sforzesco, miała być wystawa na 500 lecie śmierci Leonarda ale dość ta była dość skromna. Sam zamek wielki i byłoby co oglądać ale terminarz był napięty. Po południu był główny punkt programu czyli mecz. Miejsce było całkiem niezłe, widoczność dobra a drobny deszcz padał tylko na piłkarzy, trybuny są pod dachem.

Sam mecz, zakończył się na 1:1 więc dla AC Milan to był niezły wynik. Chociaż przy tak słabo grającym Napoli mieli szanse na 3 punkty. Niewielkie bo ataki Milanu były słabe a dośrodkowań nie było praktycznie wcale. Piątek przy zmianie został wygwizdany i nie wróży to dobrze jego pobytowi w tym klubie, ale tutaj jednak trochę go będę bronił. Cały zespół grał bardzo niefrasobliwie. Mecz niby ciekawy ale błędów i to z obu stron było sporo. Akcje częściej rozwijały się przez błędy w rozegraniu drużyny przeciwnej niż przez jakieś wspaniałe akcje. Jest pole do poprawy w obydwu przypadkach.

Ostatni dzień to już lekki relaks, wizyta na placu Duomo, galeria Vittorio Emanuele II i okolice czyli między innymi wizyta w sklepie fanowskim Ferrari. Pokibicowałem trochę na odbywającym się tam półmaratonie. Potem jeszcze kawa obok La Scali i trzeba się było zbierać  na lotnisko.

Więcej zdjęć jest na albumie w GPhotos.

2019

To tym razem będzie coś o może nie planach a zamierzeniach na ten rok. No więc po pierwsze w planach jest więcej biegania, w każdym razie zdecydowanie więcej niż w ostatnim kwartale 2018 r. Może jakiś bieg się uda pobiec, jeżeli nie runmaggedon to jednak coś zorganizowanego i może nie tylko parkrun.

Po drugie z trochę innej beczki więcej czytać. Plan obejmuje 52 książki w ciągu roku i na razie nie ma źle bo po 3 tygodniach mam 3 tytuły na koncie z czego dwa całkiem grube. Jest też  strona z postępem i krótkim opisem co to za książka i czy polecam czy może jednak nie.

Kolejny pomysł to więcej kina. Trochę zmniejszyć kolejkę filmów do obejrzenia i z tych klasycznych i z tych nowszych. Niekoniecznie w kinie, niekoniecznie odfajkować top 100 imdb czy filmwebu ale jednak coś w temacie zrobić. Bo jak seriali trochę przerabiam to z filmami jest słabo, żeby nie powiedzieć wręcz tragicznie. Wynik za cały rok jednocyfrowy to mówi samo za siebie.

No i wypadałoby jednak trochę częściej coś naskrobać na blogasku. Tutaj znowu jest stabilizacja na bardzo niskim poziomie czyli wpisy pojawiają się dość sporadycznie i w niewielkich ilościach. Więc przy okazji podziękowania dla wszystkich jeszcze tu zaglądających, to miłe 🙂

Analiza pączkowa

Zgodnie z obietnicą krótka analiza na temat ilości pączków zjedzonych w tłusty czwartek. W tym roku na moją ankietę odpowiedziały 22 osoby, więc mniej niż przed rokiem (wtedy uzyskałem 41 odpowiedzi). Zacznijmy od informacji podstawowych czyli na te 22 osoby 19 osób zjadło przynajmniej jednego pączka, odpowiedziało tyle samo kobiet co mężczyzn (10 kobiet, 11 facetów, jedna osoba nie podała). Skąd mieliście informację o ankiecie; najwięcej osób trafiło na nią z blablera (45,5%), drugim źródłem był kanał wsparcia komunikatora #wtw (31,8%) a kolejne to, mój wpis (9%), 3 osoby trafiły w inny sposób (13,6%). Wyjaśnienie do wykresu (w kategorii inne znalazły się również odpowiedzi które można były zaliczyć do #wtw)

paczki-zrodlo

Przechodzimy do najważniejszej części ankiety, czyli ile zjedliście pączków. No więc w sumie zjedliście 72 pączki, co daje średnią (pomijając 3 osoby które nie zjadły nawet jednego)  3,8 pączka na osobę. Jeżeli wliczyć także tych którzy nie skosztowali nawet pączka wtedy średnia spada do 3,3 pączka na osobę. Co nadal jest stosunkowo wysoką średnią, jednak w dalszej części wpisu średnie będą liczone tylko wśród osób które jadły pączki.

paczki-1

Zacznijmy od podziału płciowego, kobiety zjadły 28 pączków co daje nam średnią po 3,5 pączka a mężczyźni skonsumowali 38 pączków czyli mamy średnią 3,8. Różnica jest ale niezbyt duża. Podium zgarnęli faceci (7 i 6 pączków), przy 5 pączkach mamy 3 panie i jednego pana, a przy 4 pączkach sytuacja się odwróciła i mamy tylko jedną panią i 3 panów.

Przyjrzyjmy się może pączkożercom z blablera, czy też raczej pączkożerczyniom. To bardzo sfeminizowane grono (80% kobiet) i z 29 pączkami średnia wyniosła 3,6 pączka na głowę. Pączki pochodziły ze sklepu lub z cukierni/piekarni.

Bywalcy kanału IRCowego #wtw to znowu bez wyjątku faceci, razem zjedli 28 pączków co daje średnią po 4 na głowę. Tutaj pączki pochodziły głównie z piekarni/cukierni, w jednym przypadku z biedronki :).

Dwóch facetów na ankietę trafiło na moim blogu i tam średnia była bardzo wysoka bo aż 4,5 pączka.

Z innych wzrost/wagę podały 3 osoby (jedna kobieta i dwóch facetów) więc ciężko coć sensownego na podstawie tego wywnioskować. Nadzienie też było wymienione stosunkowo rzadko, poza oczywistościami czyli różą pojawiły się także pączki ze śmietaną, toffi, adwokatem czy czekoladą, były też donuty. Gróźb nie zanotowano była też oferta sprzedaży Opla.

Święto krepla 2017

Czyli tłusty czwartek po śląsku, zgodnie z tradycją proszę czytelników o wypełnienie ankiety ile dzisiaj zjadłeś pączków. Obowiązkowe jest wpisanie ile zjadłeś pączków(0 też jest akceptowane), reszta pytań jest opcjonalna. Jeżeli  masz jakieś uwagi co do ankiety to można je wpisywać w ostatnim polu ankiety lub w komentarzach do tego wpisu.

To u mnie stan na 9:00 1 sztuka, na 11 2 szt. Wynik końcowy to 6 sztuk.

Dane do ankiety nadal są gromadzone. Dzisiaj wieczorem zostanie zamknięta i podczas weekendu postaram się napisać podsumowanie.

2016/2017

Takie krótkie podsumowanie ubiegłego roku i parę pomysłów na ten nowy. W tym roku nastąpiła duża zmiana bo na początku roku pojawiły się informacje że jogger już nie będzie dłużej utrzymywany. Mimo początkowych pomysłów na postawienie go od nowa nic z tego nie wyszło i nastąpił exodus oraz wyciągnięcie wtyczki. Przeniosłem się na wordpressa i w kwietniu opublikowałem tutaj swój pierwszy wpis. Potem były kolejne. No dobra przez kolejne 4 miesiące był następny jeden wpis, ale potem było już lepiej. Ten rok tak w ogóle nie był zbyt imponujący bo na napisałem 23 wpisy i to jest tyle samo co w 2015. Jest pewne światełko w tunelu bo najwięcej wpisów powstało w grudniu (8) a w miesiącach X-XII powstało 13 wpisów czyli ponad połowa :). Więc w tym roku postaram się pisać jednak trochę częściej, nie obiecuje ale postaram się.

Drugie może nie postanowienie ale taka myśl to czytać więcej i to książek a nie artykułów. Bo ostatnio jest z tym u mnie lekki dramat i posiadanie kindla nie poprawia tego jakoś znacząco. A lista książek do przeczytania coraz dłuższa.

O sprawach osobistych nie pisałem tutaj nigdy i to się nie zmieni, powiem tylko że po złym 2015 był nijaki 2016, oby następny był lepszy. To tyle w temacie.

Jogger powstał bo chciałem lepiej pisać a najlepiej to poprawić przez praktykę,  przy okazji też zrobić coś konstruktywnego. Blog okazuje się też przydatny do zupełnie innych rzeczy jak np. sprawdzenie kiedy kupiłem nokię E63 (która nadal działa), czy Samsunga c210 (też działa) . Więc i blog jeszcze jakiś czas podziała.

Statystyka pączkowa

W tłusty czwartek poprosiłem o wypełnienie krótkiej ankiety, której głównym pytaniem było ile zjadłaś/eś pączków w Tłusty Czwartek. No i ku mojemu lekkiego zdziwieniu okazało się że na ankietę odpowiedziało naprawdę dużo osób. Na początku może kilka słów na temat samej ankiety, takie metainformacje. Więc na chwilę obecną na ankietę odpowiedziało 41 osób z czego 21 to byli Panowie, 18 Pań i dwie osoby wstydziły się podać swojej płci. Link do ankiety podałem w kilku miejscach i największy odzew był na blablerze, 22 (54%) tam dostały tą ankietę, potem ex equo jogger.pl i kanał wsparcia #wtw po 9 głosów (22%) i jedna osoba ankietę wypełniła po otrzymaniu linka bezpośrednio przez komunikator.

No i teraz najważniejsze czyli ile zjedliście pączków :). Więc w sumie zjedliście 152 pączki co daje średnią 3,7 pączka na osobę (średnia rośnie do 4,5 pączka na osobę jeżeli pominiemy osoby które przyznały że nie zjadły nawet 1 pączka, następne nawiasy będą właśnie informowały o średnich z pominięciem tych którzy zadeklarowali 0 zjedzonych pączków), Kobiety zjadły w sumie 47 pączków co daje średnią 2,6 (3,1), panowie ponad 2 razy więcej bo 101 ze średnia 4,8 (5,9). Osoby które nie podały płci zjadły w sumie 4 pączki i mamy równiutkie 2 pączki na osobę. No i okazało się że nie wszyscy w Tłusty Czwartek uraczyli się pączkami bo aż 7 osób (17%) nie zjadło nawet jednej sztuki.

Teraz może z podziałem na źródło otrzymania ankiety, zacznijmy od joggera.
Na joggerze wychodzi że wszyscy lubią pączki bo wszyscy zadeklarowali że zjedli pączki od 3 do, i to jest rekord globalny, 21 pączków. W sumie brać joggerowa zjadła 53 pączki daje średnią 5,9 pączka na osobę. Wśród joggerowców Kobiety stanowiły mniejszość (22%), Panowie większość (67%) a jedna osoba nie podała płci.

Drugim źródłem z którego również 9 osób wypełniło ankietę był kanał wsparcia komunikatora wtw. Fani wtw zjedli tylko 27 pączków co daje średnią 3 pączki na osobę (3,9) mimo że mocno ta średnią zawyżałem z moimi 11 pączkami (z kanału kliknąłem na ankietę więc tak wpisałem). Niestety aż 2 osoby (22%) nie skosztowały tego dnia pączków. Tutaj przewaga Panów (89%) nad Paniami (11%) była jeszcze większa.

Trzecim źródłem które zostawiam sobie na deser był serwis blabler, z tego źródła były aż 22 wyniki i tutaj lekka inaczej niż w poprzednich przypadkach była duża przewaga Pań (68%) nad Panami (23%) i jedna osoba nie uznała za stosowne wyjawić swojej płci. Co miało wpływ na wyniki bo blablerowcy zjedli tylko 62 pączki co daje średnią 2,8 pączka na osobę (3,6), również tutaj pączki nie były jedzone przez wszystkich bo 5 osób (22%) nie skosztowało nawet jednego.

Jedna osoba odpowiedziała na ankietę po otrzymaniu linka przez komunikator więc ciężko tutaj jakąś analizę zrobić, facet zjadł 10 pączków, smacznego :).

Wnioski inne:

  • Kobiety lubią komentować 13 komentarzy na 18 głosów
  • Faceci znowu nie lubią, tylko 6 komentarzy na 21 głosów
  • Nie lubicie podawać wymiarów tylko 2 osoby nie wstydziły się tego, tylko jedna podała razem z nickiem. Faceci są bardziej wstydliwi niż kobiety, żaden nie podał 🙂 (miałem też głos że prośba o wpisanie wymiarów była mało widoczna, chociaż z drugiej strony kilka osób napisało komentarz na ten temat)

Chciałem wrzucić ankietę na FB ale stwierdziłem że jak to poda dalej ktoś kto ma kilkuset znajomych to się z tej ankiety nie wygrzebię, poza tym to jest inna część mojej obecności w internecie i nie za bardzo chcę żeby te strefy się przenikały. Więc na twarzoksiążkę nie trafiło. Jak ktoś ma jakieś pomysły co jeszcze z tych danych można zrobić to jestem otwarty na propozycję, można pisać w komentarzach można na komunikatorach (polecam do tego wtw), mail tez działa (podmień jabster.pl na chrome.pl z góry) można zadzwonić (jak znasz numer :P). Wpis będzie z biegiem czasu rozbudowywany (jak wpadnę na pomysł co jeszcze dopisać) więc warto za jakiś czas wpaść ponownie.

https://www.gstatic.com/charts/loader.js

google.charts.load(‚current’, {‚packages’:[‚corechart’]});
google.charts.setOnLoadCallback(drawChart);
function drawChart() {

var data = google.visualization.arrayToDataTable([
[‚Żródło’, ‚odpowiedzi’],
[‚blabler’, 22],
[‚jogger’, 9],
[‚#wtw’, 9],
[‚komunikator’, 1],

]);

var options = {
title: ‚Żródła z podziałem na ilość głosów’
};

var chart = new google.visualization.PieChart(document.getElementById(‚piechart’));

chart.draw(data, options);
}

Tłusty czwartek

Jak co roku wpis Tłustoczwartkowy skupiający się na tym jednodniowym obżarstwie. Tym razem ankieta będzie przeprowadzona półprofesjonalnie przy pomocy formularza google i można ją wypełnić na tej stronie.
U mnie stan na 13:50 to 5 sztuk, mam wrażenie że zeszłoroczny wynik 12 sztuk będzie trudno pobić.
Update: Stan na 20:15 to sztuk 8 :).
Update 2: Stan na 21:37 i najprawdopodobniej ostateczny wynik 11 sztuk.

Mesyna

Tym razem urlop spędziłem w okolicy Mesyny na Sycylii.
Plaża

Mesyna leży na północno wschodnim krańcu Sycylii i położona jest nad Cieśniną Mesyńską z Kalabrią i miastem Regio di Calabria po drugiej stronie.

widok na Mesynę

Istnieje połączenie promowe do Villa San Giovanni oraz szybkim promem pasażerskim do Regio di Calabria. Od dłuższego czasu planowana jest budowa mostu, bo cieśnina w najwęższym miejscu mierzy nieco ponad 3km ale wysokie koszty jego budowy związane z mocnymi prądami w cieśninie skutecznie odstraszają.

prom do Regio di Calabria

Mesyna to nie jest miasto nastawione na turystów i to widać, zabytki oczywiście są ale to jest miasto które żyje swoim życiem i potężnymi korkami podczas szczytów komunikacyjnych :). Miasto zostało mocno zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1908 i przez falę która po nim nastąpiła. Oczywiście jak w każdym większym mieście mamy Duomo i Campanillę czyli katedrę i wieżę zegarową.

Duomo i Campanila

Na Campanili codziennie o 12 jest małe show składające się z poruszających się do muzyki figurek. Zaraz przed jest jeszcze piękna fontanna di Orione

Fontanna di Orione

Ciekawe chociaż niezbyt duże jest też muzeum regionalne, gdzie znajdują się min. obrazy Caravaggia Wskrzeszenie Łazarza i Pokłon pasterzy.

Wskrzeszenie Łazarza Caravaggia

Więcej zdjęć jest w albumie Mesyna. Wkrótce może pojawią się kolejne odcinki 🙂