Bieganie 25 grudnia

Tak zmobilizowałem się i w święta wyszedłem pobiegać. Co z racji obfitych posiłków nie było łatwe a padający deszcz i dużo wody na lodzie nie ułatwiały. No więc 5 km w 28:41 co daje średnie tempo 5:44min/km czyli całkiem szybko. Było mokro i już po tych niecałych 30 minutach byłem lekko przemoczony. To żeby nie kusić choroby szybko wróciłem. Znowu dość wysokie tempo, średnie 178 maksymalne 188. Nawierzchnia śliska bo lód posmarowany wodą z deszczu taki właśnie jest. Trasa pusta i ludzi ledwie paru spotkałem, z ciekawostek spotkałem zwierzę które wyglądało mi na lisa. Zapis z garmina tam gdzie zwykle.

 

Bieganie 17 grudnia

Dzisiaj po pewnej przewie udało mi się zmotywować i wyjść pobiegać. Całkiem przyjemna pogoda bo lekki mrozik i chęć przetestowania opaski, którą od niedawna mam zachęciły do wyjścia. No i bardzo fajnie się biegało, dystans 7 km a średnie tempo 6 min/km, najciekawsze było jednak tętno. Pierwsze dwa okrążenia pobiegłem z tempem około 5:40 min /km żeby się rozgrzać i tutaj tętno było wyższe (odpowiednio 143 i 172) , na trzecim okrążeniu zwolniłem do 6:03/km i powoli zaczęło spadać też tętno (166), kolejne okrążenia były w  tym samym tempie ale tętno leciało dalej w dół (147 na 4km a na kolejnych 123, 116,123). No i tętno 120 przy 6min/km to jak dla mnie świetny wynik. Zapis biegu jak zwykle na garmin connect.

Raport techniczny: Ten kawałek będzie o sprzęcie, zacznijmy może od butów. Jak ostatnio wspominałem że mam nowe buty i dzisiaj był dalszy ciąg testów. No i buty zdały ten test bardzo dobrze. Na zmrożonym śniegu i płatach lodu przy odrobinie śniegu ani razu się nie poślizgnąłem. Wystarczyło zwrócić uwagę że nie biegam po suchym asfalcie i po prostu uważać. W poprzednich butach nie wyobrażam sobie biegania po takiej nawierzchni jaka dzisiaj była. To teraz o ubraniu może, przy temperaturze -2  i bezwietrznej pogodzie dobór ubrania z małymi uwagami okazał się prawidłowy. No ale przejdźmy do szczegółów, spodnie czyli zwykłe długie spodnie do biegania okazały się minimalnie za cienkie na taką temperaturę. Dało się biegać ale po pewnym czasie zaczęło się robić zimnawo, na dodatkową warstwę jednak za ciepło ale grubsze spodnie nie zaszkodziłyby. Na korpusie 3 cienkie warstwy okazały się w zupełności wystarczające, podkoszulek  z długim rękawem, do tego t-shirt  i na to lekka bluza (wszystko techniczne), było wygodnie i na początku delikatnie chłodnawo ale po lekkim rozgrzaniu już bardzo ok. Rękawiczki takie zwykłe cienkie też w zupełności wystarczające. Na głowie chusta i tutaj zwykła czapka polarowa też byłaby lepsza ale to już drobiazg. No i na koniec kilka słów na temat opaski, którą od kilku dni mam czyli mibanda 2 i w skrócie to ona nie za bardzo nadaje się do biegania. Kroki oraz odległość obliczyła w miarę poprawnie to tętno złapała tylko raz przed rozpoczęciem biegu, później już nie była w stanie. Podczas biegu dwukrotnie próbowałem zmierzyć tętno i w obydwu przypadkach po dłuższym czasie wyskakiwał błąd pomiaru. Przy czym te złapane tętno była zgodne z pomiarem z opaski garmina.

The Grand Tour

Na początek informacja że wpis powstaje po zobaczeniu pierwszych czterech odcinków i postaram się żeby zbyt wielu spoilerów nie było. Byłem fanem Top Gear bo to był bardzo przyjemny program rozrywkowy z tłem w postaci motoryzacji. Szczególnie podobały mi się odcinki specjalne czy te w których wybierali się na dalekie wyprawy, w nich przynajmniej nie udawali że to jest program motoryzacyjny. Więc z pewną niecierpliwością oczekiwałem powrotu tej trójki w The Grant Tour. Pierwszy odcinek miał imponującą  czołówkę ale później już było gorzej, większość programu wypełnił test 3 samochodów na torze. I jak samochody były ciekawe to już sam test tak sobie, tym bardziej że niedużo wcześniej widziałem na BBC test tych samych samochodów na tym samym torze w programie Chrissa Harrisa. Do tego trójka prowadzących nie radzi sobie najlepiej z testami gdzie wypadałoby przejechać kilka okrążeń toru na czas, więc wyręczyli się byłym kierowcą F1. Sam program jest bardzo podobny do Top Gear, ale jest zrobiony w innym stylu bardziej po amerykańsku. Większy, dłuższy, droższy, bardziej dosłowny, mniej zabawny. Powtórzenie jednego dowcipu kilka razy nie spowoduje że będzie śmieszniejszy, powiedzenie czegoś dosłownie zamiast niedopowiedzenia także. Pierwszy odcinek nie zachwycił no ale zobaczmy może w drugim będzie lepiej.

W drugim odcinku naszą sympatyczną trójkę wypuścili na poligon i mieli tam do wykonania misję. Spora część odcinka wyglądała jakby słaby gracz grał w FPSa i nie był w stanie przejść misji do końca, znowu powtarzanie tego samego dziesiąty raz nie spowoduje że to będzie to śmieszniejsze. Drugi odcinek też słaby, może trzeci?

Trzeci był już ciekawszy, może dlatego że jeszcze bardziej przypominał oryginalny Top Gear, mamy motyw przewodni odcinka czyli w tym przypadku wycieczkę po kilku włoskich miastach trzema samochodami. No i powiedzmy sobie szczerze że miasta Toskanii na ekranie wyglądają super, dobór samochodów już lekko dziwił. Mamy parę ciekawostek, wątki poboczne i dostajemy coś co ogląda się z przyjemnością.

Czwarty też mi się podobał i znowu było to spowodowane dużym podobieństwem do Top Gear. Głównym tematem odcinka był udział trójki w wyścigu ekologicznym samochodami które miały być no ekologiczne. O ile znamy Clarksona to wiemy jak mało realistyczne to jest. Po tym odcinku już wiadomo dlaczego samochodów nie buduje się z cegieł czy gliny. Rozkręcili się już po 2 odcinkach, ale wrażenie że ogląda się Top Gear tylko w minimalnie innym wydaniu jest mocne. Robią nadal to samo co robili wcześniej, pod innym szyldem w delikatnie zmienionym stylu. Jak byłeś fanem Top Gear to i The Grand Tour polubisz bo to jest praktycznie to samo. Od niedawna można wykupić dostęp do serialu także w Polsce. Na deser trailer odcinka 5:

Ash vs Evil Dead

Dzisiaj będzie o serialu będącym kontynuacją serii Martwe Zło Sama Raimiego z Brucem Campbellem w roli tytułowej i Lucy Lawless w jednej z głównych ról.

Tak samo jak filmy z serii martwe zło to jest horror komediowy, czyli czerwona farba leje się z ekranu w dużych ilościach a części ciała latają co chwila ale to bardziej śmieszy niż przeraża. W serii jest wiele wątków humorystycznych, z rolą Asha na czele. Jego ego wielkości himalajów i wiara że kto jak nie on ma pokonać te całe zło. Reszta paczki stanowi jego wyraźne tło z lekkim wyjątkiem w osobie Ruby (Lucy Lawless) , która w pierwszej serii jest jego przeciwnikiem a w drugiej zostaje zmuszona do niełatwego sojuszu. No i coś na zwracam uwagę czyli dialogi, jest nieźle szczególnie jeżeli chodzi o Asha. Efekty specjalne są takie jakich można się było spodziewać po tej serii czyli kiczowate ale takie miały być. Jednak nie wszystkie, niektóre są zrobione zupełnie inaczej i dużo lepiej tam już widać że serial jednak miał budżet. Bardzo fajnie się ogląda. Dla fana horrorów Raimiego pozycja obowiązkowa.

Update: Zapowiedziano już powstanie sezonu 3 🙂

Poniżej trailery serii 1

oraz serii 2:

 

Bieganie 10 grudnia

Dzisiaj było trochę cieplej (+7) więc zmobilizowałem się do ruszenia się i zrobienia paru kilometrów. Przy okazji przetestowałem nowe buty 🙂

Dzisiejszy bieg to 8 km spokojnym tempem 6 min/km (tempo ruchu 5:56 min/km) i tak miało być. Przez pewien czas nie biegałem, jednak 7 stopni to nie jest zbyt ciepło więc nie ma się co forsować, było sporo łat śniegu więc miejscami ślisko. Dodatkowo nowe buty więc chciałem je na spokojnie przetestować jak się w nich biega. Tętno nadal dość wysokie bo średnie poniżej 170 ale u mnie to norma. Zapis tam gdzie zwykle czyli na Garminie

Jeszcze kilka słów na temat ubrania, przy +7 byłem ubrany w długie spodnie i t-shirt oraz cienką bluzę do biegania i biegało się komfortowo, nie było ani za ciepło ani za zimno. Jedynie jak wracałem wolniejszym krokiem i trochę powiało było to czuć. Buty to Adasie o trochę mocniejszym bieżniku do biegania w terenie i było bardzo dobrze. Nie ślizgają się zbytnio, są sztywniejsze i bardzo fajnie się biega. Będę testować dalej jak tylko wykrzesam z siebie trochę motywacji.

Jaga

Kolejna z serii Legend Allegro i znowu rewelacja. No jak nie polskie, są dialogi i to takie jak lubię: szybkie, cięte, lekkie. A nie jak to czasami w polskim kinie bywało napuszone pompatyczne i bez większego sensu. Do tego naprawdę niezłe efekty, scenariusz też jakiś jest, aktorzy którzy grają a nie cierpią za miljony i mamy kwadrans przedniej zabawy. Mogę tylko polecić, więc klikamy play i miłego seansu.

Jarmark na Nikiszowcu

W tym roku dość mocno promowany był Jarmark odbywający się w tej części Katowic, więc w niedzielę 4 grudnia wybrałem się na Nikisz. Na miejscu było widać że nie tylko ja usłyszałem o jarmarku bo  już spory kawałek przed stworzył się korek na drodze do Nikisza. Na samym jarmarku było to widać jeszcze bardziej:

img_7359

Tak były tłumy, ciężko było się przebić przez uliczki pomiędzy wszystkimi, którzy się tam wybrali. Jak się okazało trochę nie moje klimaty na tych wszystkich stoiskach. Bo poza praktycznie jednym stoiskiem z jedzeniem i kilkoma stoiskami z napojami (10 zł za 0,2 grzańca) to wszystkie stoiska były z dekoracjami, ozdobami i innymi ładnymi rzeczami. Faktycznie nie było ani jednego stoiska z plastikową tandetą z Chin ale było dużo innych rzeczy których głównym zadaniem jest zbieranie kurzu:

2016-12-04-nikisz-jarmark

No i mam lekki zgryz bo nie było tam absolutnie nic nad czym bym nawet zaczął zastanawiać się czy to kupić. Chyba nie do mnie są skierowane takie jarmarki, chociaż Striezelmarkt z Drezna nawet mi się podobał. Więcej zdjęć w albumie na Gphotos. Komentarze jak zwykle mile widziane.