Narty Val di Sole częśc I

Więc w kilka dni po powrocie będzie krótki opis o tygodniowym wyjeździe na narty który w tym roku udało się doprowadzić do skutku. Wbrew pozorom nie było to takie pewne a to dzięki pewnym nieprzewidzianym trudnościom takim jak odwołanie przez biuro podróży rezerwacji na 3 dni przed wyjazdem i szukanie w trybie przyśpieszonym czegoś na zastępstwo. W skrócie, udało się i i tym razem pojechałem jak głosi nazwa wpisu do Val di Sole czyli do doliny słońca, hotel znajdował się w malutkim miasteczku (hmm 800 mieszkańców, niech będzie że miasteczko) Cogolo. Sam dojazd był ciekawy bo lekki korek przed przełęczą Brenner spowodował jakieś 2h opóźnienie ale później było już z górki. Czyli przez 6 dni które spędziłem z nartami na nogach słońce ani razu nie schowało się za chmurą, najwyżej za górami. Karnet 6 dniowy był typu 3xTonale+3xSuperskirama czyli 3 razy można było pojeździć na Tonale a kolejne 3 już dowolnie bo Superskirama obejmuje wszystkie ośrodki z okolicy.

Pierwszy dzień to było właśnie Tonale czyli po jednej stronie przełęczy mamy wyciąg na lodowiec Presena a po drugiej kilka równoległych wyciągów i tras uzupełnione trasami od przełęczy przemytników oraz trasami dookoła Monte Serodine. Śniegu nie było dużo, było bardzo dużo, w Tonale do 3-4 metrów, na lodowcu ponad 6. Pierwszy dzień to zapoznanie się z nartami (nowe :)) oraz ze śniegiem, kamerką itede. Więc było spokojnie czyli kilka zjazdów i zahaczenie o obydwa końće czyli przemytników i dookoła Monte Serodine i jak przemytnicy to był dobry pomysł bo wysoko i dobrze utrzymane trasy to trasa dookoła Monte Serodine to nie był dobry pomysł. Znaczy to byłby dobry pomysł rano a nie o 15, kiedy spory kawałek trasy po całym dniu jest pokryty muldami. No ale po krótkiej przerwie w barze (zdjęcia 14+ w albumie) udało się zjechać w dół. Jeszcze jako ciekawostkę podam że po wpisaniu numeru karnetu na stronie dostajemy rozpiskę jakich używaliśmy wyciągów. Przy okazji uwaga, w niedzielę znalezienie miejsca w barze, schronisku czy czymkolwiek podobnym między 11 a 14 graniczy z cudem a kolejki są jak za najpiękniejszych lat komunizmu w Polsce, zostaliście ostrzeżeni 🙂

Drugi dzień to Madonna di Campiglio (album zdjęcia od 20) a jeszcze dokładniej to wycieczka do Pinzolo. Kiedyś już mnie tam widzieli ale to było dość dawno temu i wtedy nie było jeszcze gondolki łączącej Madonnę z Pinzolo, co jest bardzo przydatne bo zamiast 40 min w autobusie po 20 min w gondolce jesteśmy w drugim ośrodku. W Pinzolo super warunki narciarskie, dość ciekawe trasy oraz znakomita przewaga rodaków na stokach, no na stokach słyszałem głównie język polski. No i bardzo fajne widoki z Doss del Sabion. Później powrót do Madonny i po kilku zjazdach wracamy do autobusu.

Trzeci dzień to ponownie Tonale, tym razem kierunek Ghiaccao Presena (zdjęcia w albumie od 42) czyli lodowiec. Lodowiec czyli bardzo dużo śniegu, wysokości przekraczające 3000 mnpm słońce operujące jakby mu za to płacili oraz dość bajkowe widoki. Trasy na samym lodowcu dość monotonne bo to w sumie jedna szeroka i stosunkowo stroma trasa oraz druga która jest praktycznie dojazdem do ujścia kotliny. Najciekawsza jest czarna trasa pod wagonikiem czyli słynna Paradiso. Czarna i niby taka trudna ale mi znacznie większe problemy sprawiała wymuldzona czerwona z pierwszego dnia. No chyba że ktoś ma lęk wysokości/przestrzeni czy podobne. Nagrałem filmik podczas zjazdu ale niestety właśnie podczas tego zjazdu skończyła się pojemność na tej karcie i nagrała się tylko część zjazdu. Zawsze to coś a i warto to oglądać w co najmniej 720p. Potem było jeszcze kilka zjazdów do zabicia czasu, zapis na skiline.cc

Tyle w części pierwszej, wkrótce nastąpi część kolejna. Jakby ktoś nie zauważył linków to album jest tam gdzie zwykle czyli w albumie u wielkiego G

9 uwag do wpisu “Narty Val di Sole częśc I

  1. Ja też jak jechałam to utknęłam w korku od samego Monachium, przełęcz to już w ogóle… Może końcówka lutego to jest szczyt sezonu narciarskiego? Tak jak trasa do Włoch zajmowała nam zazwyczaj w porywach 12 godzin, tak teraz było chyba z 16

    Jeżeli chodzi o Polaków, to faktycznie, w tej mojej części było ich zatrzęsienie, co drugi człowiek to był Polak, w niektórych sklepach panie znały kilka słów po polsku lub były polskie (z błędami oczywiście, ale jednak ) podpisy pod towarami. Moi znajomi, którzy umieją jeździć też kręcili się po Pinzolo, kiedy ja uczyłam się niżej

    Jeżeli chodzi o knajpy – to samo. Może o 11:00, to jeszcze nie, ale tak 12.00 – 14.00 to wszystkie stoliki zajęte, długie kolejki do toalety, tłum, hałas i urabiające się jak w ukropie panie za ladami.

    Filmiki i zdjęcia świetne, fajna ta strona z opisem kolejek. Nie mam tego numeru skipassa, więc nie sprawdzę jak to było u mnie… A szkoda, chętnie bym rzuciła okiem

    Świetne zdjęcia. Oglądałam te, które wrzuciłeś mi w komentarzu i myślałam, że to są już te aktualne! -_- Część nawet skomentowałam.
    Wielka szkoda, że urwał Ci się ten filmik, jest świetny! Świetnie jeździsz; z góry, która mnie doprowadziłaby do zawału zjeżdżasz jakby Cię to nic nie kosztowało. Może i ja dojdę kiedyś do takiej wprawy? Czekam na drugą część

    Polubienie

  2. Ha w moim hotelu nawet menu było napisane po polsku 🙂

    W niedzielę we wszelkiego rodzaju barach było najgorzej, w tygodniu znośniej. Najczęściej na zewnątrz wszystkie miejsca były zajęte ale w środku można było trafić na kawałek wolnego miejsca. W niedziele na jakiekolwiek miejsce trafiłem w 4 czy 5 knajpce a kolejka w pierwszej z nich wychodziła na zewnątrz i liczyła z 50 ludzi. No tłumy po prostu.

    Taa chciałbym móc przez trzy tygodnie być na nartach w Dolomitach :D, komentarze widziałem na niektóre nawet odpowiedziałem.

    Niestety kamerka na kasku czasami powoduje lekkie trzęsienie, Youtube próbował to poprawić ale tak sobie mu wyszło, ciekawsze efekty są na drugim

    Filmików będzie więcej, proszę o odrobinę cierpliwości. Druga część wpisu też będzie. Zdjęć już o wiele więcej nie będzie bo zostały tylko robione telefonem albo kamerką a te zdjęcie mają niezłą jakość ale tylko do chwili kiedy porównasz je ze zdjęciami z normalnego aparatu 🙂

    Nie przesadzajmy z tymi umiejętnościami, jazda na nartach jest łatwa :).
    Paradiso też nie jest aż takie trudne, dobrze przygotowana żadnych muld, nie za stroma a widoki niesamowite w sumie nie rozumiem dlaczego czarna.

    Polubienie

  3. Ten drugi filmik też świetny. Rzeczywiście, zabawie pływa obraz mniej więcej w środku filmu, trochę jak fatamorgana na śniegu 😉

    Pędzę zobaczyć co odpisałeś i czekam na kolejne filmiki. Tegoroczne zdjęcia świetne. Może w przyszłym roku zrobię podobne jak wjadę trochę wyżej 🙂

    A co to za kamerka? Ja po powrocie do Polski przeglądałam te Go Pro, ale ceny mnie trochę dobiły, myślałam, że taka kamerka kosztuje około 200-300zł, porównywałam je z lepszymi wersjami tych do komputera, więc cena 2000 była dla mnie lekkim zaskoczeniem.

    Polubienie

  4. Zdjęcia tak wyszły bo pogoda była pocztówkowa i z wyższych miejsc dalej widać :).
    Zależy jaka kamerka, są tańsze są droższe, moja to Mobius dość tania (niewiele ponad 200 pln) a daje całkiem niezły obraz. Kiedyś próbowałem kręcić filmiki aparatem ale jak masz aparat w ręku to inny jest balans ciała a oglądając to można dostać choroby morskiej. No ale coś nakręciłem, jest też coś nakręcone poprzednim aparatem ale to już był koszmarek.

    Polubienie

  5. Rzuciłam okiem na ten filmik o kamerce. Fajna! Właśnie o coś takiego mi chodziło, jakość wydaje mi się wystarczająca. Wielkie dzięki 🙂

    A tak poza tym, to biegam znowu i to teraz z programem jak człowiek. Wybrałam marszobieg na początek, tak jak mówiłeś i nawet zarejestrowałam się na endomondo. Też będzie wpis u mnie na ten temat pewnie niedługo 🙂

    Rzeczywiście, z aparatem w rękach film wyszedł trochę gorzej 🙂

    Polubienie

  6. Ja mam kamerę Sony Handycam HDR -HC3 i ona kręci świetne filmy, ma fajną stabilizację obrazu i robi przekoszmarne zdjęcia w fatalnych kolorach 🙂 Także jestem bardzo zbudowana, aczkolwiek faktycznie, zdjęcia są bardzo beczkowate. Pewnym zaskoczeniem też był dla mnie brak jakiegoś ekranu, ale z drugiej strony w przypadku kamery sportowej chyba nie jest to aż tak ważne, bo i tak trzymamy ją na głowie. Przydałby się może jakiś wizjer, żeby móc łatwiej ustawić kamerę i mieć pewność, że ona patrzy gdzie trzeba, ekran to już chyba nie jest aż tak konieczny.

    W Katowicach byłam i wiele z tych miejsc widziałam 🙂

    Polubienie

  7. To moja pierwsza kamerka, wcześniejsze filmiki były kręcone aparatami fotograficznymi, pierwszy (Panasonic LZ2) kręcił w koszmarnej rozdzielczości i jakości, nowszy (Panasonic LX5) już robi znacznie lepsze i w 720p
    Zdjęć Katowic mam więcej, zresztą nie tylko Katowic 🙂
    Dopasowanie do kasku było problematyczne, paski do mocowania były za długie a rzepy miały tylko na końcach więc trzeba było trochę porzeźbić. Kaski mają różną konstrukcję, nie do każdego się da zamontować, no chyba że po prostu przykleić 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s