rower i bieganie

Tym razem będzie sprawozdanie z dwóch form aktywności. W niedzielę odkurzyłem rower i po napompowaniu opon poszwendałem się trochę po okolicy. Na oko zrobiłem jakieś 20 km, mówię na oko bo nie miałem ze sobą żadnego GPSa więc nie mam żadnego potwierdzenia :). Oczywiście jak to bywa po pierwszych km w sezonie po tych kilkudziesięciu minutach jazdy trzeba się przyzwyczaić do siodełka więc dzisiaj trochę odczuwałem wczorajszą jazdę ale nie na tyle żeby nie sprawdzić drugiej formy aktywności czyli biegania. Dzisiejszy bieg był krótki bo 5 km i tempo jak na mnie trochę powyżej średniej bo ok 5:43 min/km. Bardzo fajna pogoda bo słonecznie i niewielki wiatr, no pod koniec się zaczęło robić trochę zimniej (+14) i w t-shircie budziłem lekkie zdziwienie. Ale takiej pogody aż żal było nie wykorzystać. No to do następnego biegu, zapis z gpsa biegu oczywiście jest i można go znaleźć tam gdzie zwykle czyli na navime oraz na garminie:
http://connect.garmin.com:80/activity/embed/471149290

Narty Val di Sole część II

Kontynuując poprzedni wpis przechodzimy do dnia czwartego w którym byłem po raz drugi w Madonnie di Campiglio. Tym razem plan przewidywał wybranie się najpierw na Marilleve-Folgaridę a później powrót na Groste. No więc rano od razu przez Pradalago i Zelledrie zacząłem przebijać się w kierunku Marillevy, na Monte Vigo, Monte Spolverino, Malghet i zjazd bardzo fajną trasą Val Mastellina. Z tej części nie ma zbyt wielu zdjęć bo tylko 2 (71 i 72 w albumie) przedstawiające schronisko Solander i górę trasy Val Mastelina. Trasa bardzo fajna i długa ale zatłoczona poprzez szkółki narciarskie. Na tej trasie spotkałem chyba najwięcej szkółek z całego tygodnia, które spędziłem w Val di Sole. Na dole trasy już się zaczęły pojawiać muldy więc po zaliczeniu tej trasy zaczął się powrót i kierunek Groste. Na tej części podczas poprzedniego pobytu spędziłem najwięcej czasu. No i na zdjęciach chyba widać dlaczego, bardzo fajne szerokie trasy, niesamowite widoki i mimo wysokości pomiędzy 2000 a 2500 mnpm bardzo dobre warunki do jazdy. Początkujący spokojnie sobie poradzi bo wyjechać można na 2500 metrów gondolką i jak się znudzi jazda i podziwianie widoków tą samą gondolką zjechać. Bo zjeżdżając trzeba trochę uważać, niebieska trasa 66 jest na końcu bardzo płaska i na końcu praktycznie do nart biegowych, a czerwona 77 po południu bywa zamuldzona i na samym dole już warunki są nieciekawe. Ale okazało się że ten fragment z muldami jest dość krótki i udało się to przejechać bez większych problemów.

Dzień piąty czyli Tonale po raz trzeci, tym razem celem było zwiedzenie tras w Pontedilegno, czyli wsiadamy w wagoniki i po 20 min wysiadamy w na miejscu. Ten fragment Tonale pozostawił pewien niedosyt, trasy wąskie szczególnie tam gdzie zostały zwężone ze względu na zawody obok, dość monotonne i albo zmrożone górze albo na dole już pełna kasza. Czyli ogólnie poziom poniżej tego do czego przyzwyczaiły mnie Dolomity. Najciekawsze było takie zielonkawe jezioro pod jednym schroniskiem (zdjęcie 88 i kolejne), no więc szybka ewakuacja i wracam na Tonale. Tam przebicie się na drugą stronę i na przełęcz przemytników, gdzie po krótkim odpoczynku w schronisku i zaliczeniu kilku zjazdów powrót. Zapis wyciągów na skiline.cc a jako dodatek panoramka na photosynth z jeziorka:

http://photosynth.net/embed.aspx?cid=f2ad2c17-c35b-4447-8129-62fa574b486e&delayLoad=true&slideShowPlaying=false

No i dzień ostatni czyli Peio, tutaj miałem obawy bo w porównaniu do Madonny czy nawet Tonale Peio wygląda dość skromnie, kilka wyciągów 15 km tras to nie jest dużo, chociaż jak porównanie z polskimi ośrodkami chyba powinno pomóc w uzyskanie właściwej perspektywy :). Okazało się że jest wagonik na prawie 3000 mnpm z czego Peio było bardzo dumne (tak w co drugim sklepie na wystawie była miniaturka wagonika) fajne trasy i niesamowite widoki (w albumie od zdjęcia 93. Ostatni dzień był więc spokojniejszy ale można było sobie pojeździć

Poniżej panorama ze szczytu posklejana przez phosynth

http://photosynth.net/embed.aspx?cid=9f0e6c76-dd4a-43ab-bef9-dae4ac9cecf8&delayLoad=true&slideShowPlaying=false

Narty Val di Sole częśc I

Więc w kilka dni po powrocie będzie krótki opis o tygodniowym wyjeździe na narty który w tym roku udało się doprowadzić do skutku. Wbrew pozorom nie było to takie pewne a to dzięki pewnym nieprzewidzianym trudnościom takim jak odwołanie przez biuro podróży rezerwacji na 3 dni przed wyjazdem i szukanie w trybie przyśpieszonym czegoś na zastępstwo. W skrócie, udało się i i tym razem pojechałem jak głosi nazwa wpisu do Val di Sole czyli do doliny słońca, hotel znajdował się w malutkim miasteczku (hmm 800 mieszkańców, niech będzie że miasteczko) Cogolo. Sam dojazd był ciekawy bo lekki korek przed przełęczą Brenner spowodował jakieś 2h opóźnienie ale później było już z górki. Czyli przez 6 dni które spędziłem z nartami na nogach słońce ani razu nie schowało się za chmurą, najwyżej za górami. Karnet 6 dniowy był typu 3xTonale+3xSuperskirama czyli 3 razy można było pojeździć na Tonale a kolejne 3 już dowolnie bo Superskirama obejmuje wszystkie ośrodki z okolicy.

Pierwszy dzień to było właśnie Tonale czyli po jednej stronie przełęczy mamy wyciąg na lodowiec Presena a po drugiej kilka równoległych wyciągów i tras uzupełnione trasami od przełęczy przemytników oraz trasami dookoła Monte Serodine. Śniegu nie było dużo, było bardzo dużo, w Tonale do 3-4 metrów, na lodowcu ponad 6. Pierwszy dzień to zapoznanie się z nartami (nowe :)) oraz ze śniegiem, kamerką itede. Więc było spokojnie czyli kilka zjazdów i zahaczenie o obydwa końće czyli przemytników i dookoła Monte Serodine i jak przemytnicy to był dobry pomysł bo wysoko i dobrze utrzymane trasy to trasa dookoła Monte Serodine to nie był dobry pomysł. Znaczy to byłby dobry pomysł rano a nie o 15, kiedy spory kawałek trasy po całym dniu jest pokryty muldami. No ale po krótkiej przerwie w barze (zdjęcia 14+ w albumie) udało się zjechać w dół. Jeszcze jako ciekawostkę podam że po wpisaniu numeru karnetu na stronie dostajemy rozpiskę jakich używaliśmy wyciągów. Przy okazji uwaga, w niedzielę znalezienie miejsca w barze, schronisku czy czymkolwiek podobnym między 11 a 14 graniczy z cudem a kolejki są jak za najpiękniejszych lat komunizmu w Polsce, zostaliście ostrzeżeni 🙂

Drugi dzień to Madonna di Campiglio (album zdjęcia od 20) a jeszcze dokładniej to wycieczka do Pinzolo. Kiedyś już mnie tam widzieli ale to było dość dawno temu i wtedy nie było jeszcze gondolki łączącej Madonnę z Pinzolo, co jest bardzo przydatne bo zamiast 40 min w autobusie po 20 min w gondolce jesteśmy w drugim ośrodku. W Pinzolo super warunki narciarskie, dość ciekawe trasy oraz znakomita przewaga rodaków na stokach, no na stokach słyszałem głównie język polski. No i bardzo fajne widoki z Doss del Sabion. Później powrót do Madonny i po kilku zjazdach wracamy do autobusu.

Trzeci dzień to ponownie Tonale, tym razem kierunek Ghiaccao Presena (zdjęcia w albumie od 42) czyli lodowiec. Lodowiec czyli bardzo dużo śniegu, wysokości przekraczające 3000 mnpm słońce operujące jakby mu za to płacili oraz dość bajkowe widoki. Trasy na samym lodowcu dość monotonne bo to w sumie jedna szeroka i stosunkowo stroma trasa oraz druga która jest praktycznie dojazdem do ujścia kotliny. Najciekawsza jest czarna trasa pod wagonikiem czyli słynna Paradiso. Czarna i niby taka trudna ale mi znacznie większe problemy sprawiała wymuldzona czerwona z pierwszego dnia. No chyba że ktoś ma lęk wysokości/przestrzeni czy podobne. Nagrałem filmik podczas zjazdu ale niestety właśnie podczas tego zjazdu skończyła się pojemność na tej karcie i nagrała się tylko część zjazdu. Zawsze to coś a i warto to oglądać w co najmniej 720p. Potem było jeszcze kilka zjazdów do zabicia czasu, zapis na skiline.cc

Tyle w części pierwszej, wkrótce nastąpi część kolejna. Jakby ktoś nie zauważył linków to album jest tam gdzie zwykle czyli w albumie u wielkiego G

Zmiana kolejowego rozkładu jazdy

Już w najbliższą niedzielę (9 marca) zmianie ulega rozkład jazdy pociągów. Ta wersja rozkładu nie będzie obowiązywała bardzo długo bo tylko do 26 kwietnia. Więc zmiany rozkładów można sprawdzić albo na stronach przewoźników albo na stronie plk, gdzie można znaleźć rozkłady stacyjne. Poza tym jak zwykle wyszukiwarki połączeń czyli np. sitkol czy rozklad-pkp. Dla przypomnienia podam jeszcze adres strony infopasażera czyli strony z podanymi ewentualnymi opóźnieniami pociągów. No i będąc lokalnym patriotą podam jeszcze stronę z rozkładem jazdy Kolei Śląskich.