Google Reader

Wspomniany w tytule Google Reder czyli czytnik kanałów RSS online doczekał się faceliftingu :). Ale ja nie o tym :P. Patrze na główna joggera a tam 2 wpisy właśnie o Google Rederze, a pewnie nie wszyscy piszą na poziomie 0 no i pare wpisów się zapewne jeszcze pojawi. Wychodzi że lud z joggera zaawansowany technicznie jest i nowinki śledzi :).
Wielkie odkrycie to nie jest, a raczej potwierdzenie poprzednich spostrzeżeń :D.

z joemonstera :)

turlałem się po podłodze przez jakiś czas po tym:
[mpier] – Instalował ktoś z Was kiedyś, nie bijcie… WindowsaXP?
[Kosma] – ofkoz, nie raz
[Kosma] – mpier: next, next, next, yes, next, k**wa, zabierzcie tego animowanego pieska, next…

Update: i jeszcze ten
Młody przyszedł ze szkoły. Śmieci, czekające na niego w przedpokoju, tradycyjnie zignorował.
– Nic ci nie mówi ten worek ze śmieciami pod drzwiami? – zapytałam właściwie retorycznie.
– Mamusiu martwię się o ciebie… – odpowiedział zatroskanym głosem.
– Czemu? – oj, po co się było pytać…
– Bo wiesz, ten worek ze śmieciami, to on do mnie nic nie mówi, a ty z nim rozmawiałaś? Inne głosy też słyszysz?

za Joe monsterem

a jednak jest na co ponarzekać

A jednak jest na co narzekać. Wyjeżdzam ja sobie dzisiaj na rowerku, i coś mi tylne koło głośno chodzi. Patrze, a tu oponka sflaczała, no to powrót do domu i próba załatania dętki. Trzeba nadmienić że nieudana, nie pytajcie z jakiego powodu, a przy okazji cały klej do łatek się wylał, po raz kolejny nalegam o nie zadawanie zbędnych pytań. Taaak, z wniosków na dziś:
nie chwal dnia przed zachodem słońca