SysAdmin day :)

Dzisiaj, no już dzisiaj :), mamy System Administrator Appreciation Day :). Robie za admina w pracy więc i ja się pod to podpinam :D.
Oczywiście jest stronka wuwuwu jeszcze wikipedia no i hymn
Przypomniał mi o tym wpis na wykop.pl

Reklamy

tak ogólnie

Przez weekend byłem w górach, fajnie ale wprost piekielnie ciepło i to nawet w nocy. Przez tą niesamowitą temperaturę nic się nie chce. No ale dzisiaj pierwszy dzień po weekendzie w pracy i też nie było tak źle bo mieliśmy wycieczkę do HSC co oprócz +30 stopni na zewnątrz dało parę stopni ekstra w pobliżu pieców elektrycznych, gorących kawałków stali i innych ciekawych rzeczy, które można znaleźć w hutach. Oprócz wyższej temperatury jeszcze można było doświadczeń innych ciekawostek w stylu hałas czy pył. Po powrocie jakoś mam obniżony poziom aktywności, nic mi się nie chce. Hmm ciekawe zobaczymy czy jutro będzie lepiej, oby…

Pulpit

Jakiś czas temu trafiłem u byte’a na opis Akamaru. No i muszę przyznać że mnie to zaintrygowało :). No więc poszukałem czegoś podobnego na windowsa. Znalazłem kilka Docków i wybrałem Y’z Docka. Niestety programik nie jest już wspierany ponieważ twórca został o to poproszony przez apple, podobny był zbyt podobny do Docka z Maca. No więc po drobnych przygodach z poszukiwaniem odpowiednich ikon (png 128×128 z przezroczystoscia) Stworzyłem sobie Takie coś:


Więcej zrzutów pulpitów, głównie z pracy, można zobaczyć na moim albumie na picassaweb. No i muszę przyznać że ten album picassy jest niesamowicie wprost wygodny :). Przeglądasz w picassie zdjęcia, zaznaczasz które mają być wrzucone do albumu na stronie wybierasz album i po chwili wszystko jest na miejscu. Fajne to 😀

(nie) normalny dzień

Opiszę swój wczorajszy powrót z pracy do domu :), jak komuś się temat nie podoba może poszukać sobie czegoś ciekawszego np. na wykopie

gwarze czy czymś zupełnie innym.
Ostrzeżenie już było ;), teraz do rzeczy. Po wyjściu z pracy musiałem sobie kupić pewien drobiazg do roweru i opłacić komórkę. Do tego momentu nie było tak żle, no pomijając 30 stopniowy upał i skwar pasujący bardziej do afryki niż Polski. No więc po zakupach udałem się na przystanek. Przystanek w Katowicach jest na totalnej patelni i nie ma się gdzie schować przed słońcem. W takim to miejscu przysżło mi spędzić coś 40 min w oczekiwaniu na autobus. Żeby było ciekawiej przyjechał autobus ale zamiast 870 (15 min jazdy + 5 min pieszo) pojawiła się 6 (25 mi jazdy i 13-15 min pieszo). No ale że nie chciało mi się już czekać dałem szansę 6. I był to jak się okazało przebłysk wizjonerstwa :). Jak dowiedziałem się poźniej od kolegi który również czekał na autobus 870 przyjechała 40 min póżniej, a ja jeszcze podjechałem sobie kawałek tramwajem. No ale to nie koniec :). Przychodzę do domu i okazuje się że jest ekipa od gazu i zakręcili kurek. Co pozbawia mnie obiadu na jakies 90 min.
Dzisiaj było lepiej, autobu spóźnił się „tylko” 25 minut rano i kolejne 20 popołudniiu. Na szczęście jest już jest weekend :D, a temperatura też ciut spadła.